niedziela, 21 grudnia 2014

Przedświąteczne randki

Świąteczne wariactwo wszędzie dookoła. W każdym sklepie słychać Last Christmas, a do galerii handlowych nie da się dojechać. Choinka w "salonie" stoi, w pokoju świecą mi się lampki i szklany aniołek. Niestety brak śniegu odbiera wszelaką magię świąt, jaką czuło się kiedyś. Jak było się dzieckiem, była jakaś magia, pewnie znów na jakiś czas wróci jak będę mieć własne dzieci. Na co się nie zapowiada w najbliższym czasie, gdyż poświęcam się studiom. (No bardzo śmieszne stara!) I nie spotkałam jeszcze normalnego, odpowiedniego faceta. Chociaż może taki jest wśród tego tłumu, który ostatnio udało mi się wyłowić.
Nie wiem jakim cudem to się stało, ale od paru dni urywają mi się telefony, ciągle odbieram SMSy, Nie miałam jeszcze takiej sytuacji i nie wiem co mam robić. Mam mętlik w głowie, wszystko przez to, że wyszłam ze swojego pokoju i poszłam na imprezę. Nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy, bo zazwyczaj jak już pojawiłam się w klubie to nikt ze mną nie tańczył, nie zagadywał. (Bo zachowujesz się jak nawiedzona dama) Może dlatego, że starałam się na siłę izolować, a ten weekend spędziłam na totalnym spontanie. Wróciłam dzisiaj do domu , może chwile w nocy odpocznę, wyciszyłam już telefon. Ale własnie zaczął się horror na TVP2 i chyba sobie go obejrzę zanim zasnę. O ile mimo zmęczenia zasnę, jak wyprę z głowy natrętne myśli, DLACZEGO ci faceci chcą się ze mną spotkać. (Bo masz cycki?) Może byli pijani i mnie nie pamiętają zbyt dobrze? A może ja na serio nie jestem taka zła?
Będzie gorzej jak poznają mnie lepiej, jak się dowiedzą kim jestem naprawdę. Zazdrosną furiatką, lubiącą dawać w zęby randomowym dziewczynom, jeśli te za bardzo zbliżą się do faceta, który jest potencjalnie mój. Pewnie wiele dziewczyn tak ma, tylko, że mi się to uspokaja jak wezmę leki.
Muszę sobie obejrzeć film "Fatalne zauroczenie", bo być może mam coś w sobie z tej babki, która miała obsesję na punkcie Douglasa. Chociaż ja jak do tej pory nikogo nie zabiłam i nie zamierzam. Nie ma sensu siedzieć w więzieniu przez byle śmiertelnika. (A ty to niby kto, święta?) Nawet jeślibym zieleniała z zazdrości, gniewu i ciskała pioruny z oczu.
Taki wielki zamęt tuż przed świętami, nie ogarniam. Najchętniej zawinęłabym się szczelnie kołdra i odizolowała od świata, ale niestety nie mogę. Musze jakoś przetrwać ten ciężki okres wśród ludzi, gdzie jedynym pocieszeniem są lampki na choince i świadomość uszek z grzybami w barszczyku. Śmianie się i znoszenie plam, gdy dzieciaki wywalają na ciebie jedzenie, najazd na mój pokój i grzebanie w moich rzeczach, dopominanie się pokazania moich nieskończonych obrazów I O ZGROZO niszczenie mi blejtramów , dziurawienie płótna, ruszanie moich świętych farb. (Bo dziećmi trzeba się zająć, a nie kazać im być cicho i drzeć na nie ryja) Nigdy nie dojrzeje do końca, syndrom borderline-jedynaka zostanie ze mną na zawsze. Takie duże dziecko prawie metr osiemdziesiąt.
Prawie dwie godziny pisałam tego posta, próbując ogarnąć myśli. Panie, błagam o chwilę spokoju !

niedziela, 14 grudnia 2014

Powitać bez chleba i soli, w zamian zimna herbata

Herbata prawie wystygła, gdy ja próbowałam ogarnąć bloga. Podobno tworzenie jest całkowicie proste, ale to takie bez bajerów. (Bo nie umiesz)* .A ja z bajerów nigdy nie wyrosnę, nawet jeśli już od paru lat noszę dowód i przestałam być dzieckiem.
Jak pewnie się orientujecie, nie mam na imię Thaya, nikt normalny w Polsce nie ma tak na imię. Ale to na potrzeby wirtualne, każde moje poczynanie sygnuję innym imieniem. Jestem jak kameleon, przejmuję zachowania innych, imiona (nawet jeśli to imię postaci z książki czy gry), sposób wysławiania się. Tak próbuję stać się istotą akceptowalną dla reszty śmiertelników. Może przeszkadza mi własne indywidualne "ja" i dlatego zmieniam osobowości, aby uciec od siebie? (Nie ma czegoś takiego jak "ja" filozofie) . Nie wiem i wątpię, czy chce dociec prawdy. Prawda o samej sobie może być początkiem koszmaru, jeszcze większego niż obecnie.
Z pewnością jestem człowiekiem, ale czy do końca to nie wiem. Jak napisałam powyżej, przejmuję zachowania innych, nie zawsze są to istoty ludzkie ( nie zawsze też egzystują w realnym świecie). Przysparzam sobie tym wrogów tak samo jak przyjaciół, a czymże byłoby życie bez kogoś na kim można się wyżyć? Wróg to postać potrzebna w opowieści każdego z nas, bez nich byłoby smutno. Chociaż z nimi też nie jest weselej, zwłaszcza, gdy jeszcze żyją. ("Jeśli nie potrafisz zrozumieć ludzi, zastrzel ich") . Mniejsza...
Posty tutaj mogą być chaotyczne, dziwne, przerażające, albo na tematy konkretnie z rzyci wyjęte. Ale właśnie po to postawiłam te wirtualne kartki, by tutaj wylać wszystko z mojej głowy, ażebym miała miejsce na nowe. Jak człowiekowi za dużo myśli się kłębi w głowie, to jak larwy w przejrzałym owocu. Obrzydliwe i łaskoczą w mózgowe zwoje. A z nadmiaru myślenia nie przychodzi nic dobrego poza bezsennością i myślami samobójczymi. Jedno i drugie nie jest dla nas pożyteczne, to drugie ostatecznym może się okazać co najmniej. Lubię spać i lubię żyć, więc myśli me z głowy out.(Myślisz i lubisz żyć, zabawne...) . Zwłaszcza wieczorem przed monitorem z herbatą wystygniętą na lód. I w dniu przed kolokwium, gdzie powinnam myśleć tylko o sławnych malarzach i innych takich tam...



* Druga Istota, lubi komentować moje wypowiedzi. Alter ego, niewdzięczne podłe bydle.