Nie wiem jakim cudem to się stało, ale od paru dni urywają mi się telefony, ciągle odbieram SMSy, Nie miałam jeszcze takiej sytuacji i nie wiem co mam robić. Mam mętlik w głowie, wszystko przez to, że wyszłam ze swojego pokoju i poszłam na imprezę. Nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy, bo zazwyczaj jak już pojawiłam się w klubie to nikt ze mną nie tańczył, nie zagadywał.
Będzie gorzej jak poznają mnie lepiej, jak się dowiedzą kim jestem naprawdę. Zazdrosną furiatką, lubiącą dawać w zęby randomowym dziewczynom, jeśli te za bardzo zbliżą się do faceta, który jest potencjalnie mój. Pewnie wiele dziewczyn tak ma, tylko, że mi się to uspokaja jak wezmę leki.
Muszę sobie obejrzeć film "Fatalne zauroczenie", bo być może mam coś w sobie z tej babki, która miała obsesję na punkcie Douglasa. Chociaż ja jak do tej pory nikogo nie zabiłam i nie zamierzam. Nie ma sensu siedzieć w więzieniu przez byle śmiertelnika.
Taki wielki zamęt tuż przed świętami, nie ogarniam. Najchętniej zawinęłabym się szczelnie kołdra i odizolowała od świata, ale niestety nie mogę. Musze jakoś przetrwać ten ciężki okres wśród ludzi, gdzie jedynym pocieszeniem są lampki na choince i świadomość uszek z grzybami w barszczyku. Śmianie się i znoszenie plam, gdy dzieciaki wywalają na ciebie jedzenie, najazd na mój pokój i grzebanie w moich rzeczach, dopominanie się pokazania moich nieskończonych obrazów I O ZGROZO niszczenie mi blejtramów , dziurawienie płótna, ruszanie moich świętych farb.
Prawie dwie godziny pisałam tego posta, próbując ogarnąć myśli. Panie, błagam o chwilę spokoju !