Czekam na przelew bo kupuje nowy komputer.
A co się stało wczoraj, że wyszłam na miasto? Ano od marca pracuję, moje życie składa się na uczelnie i prace, wychodzę z rana a wracam po 22. Zaczyna mnie to tak męczyć, myślałam, że odpocznę na Pyrkonie (byłam pierwszy raz, było zajebiście, super klimat, super ludzie, kocham kocham kocham) ale nie odpoczęłam, bo ciągle coś się działo.
Zawalam uczelnię, ale to nic nowego. Praca mnie zagrzebała po czubek mojego pięknego noska. Chociaż wczoraj sobie ją odpuściłam, takie ze mnie wredne gówno. Ale nie miałam sił nawet się podnieść, a co dopiero iść do pracy. Jedyne na co miałam siłę to na słuchanie muzyki i bawienie się nożem. Jednak spokojnie, wczoraj nic sobie nie zrobiłam. Jedyne co wczoraj spierdoliłam po całości to znajomość z pewnym chłopakiem. Za dużo się martwił, za długo czekał, ostatnimi czasy ciągle znikałam, nie dawałam znaku życia, w pracy nie miałam jak odpisywać, na uczelni zapominałam, że posiadam takie coś jak GG skupiona na zajęciach. Wczoraj się pogodziliśmy po ostatnim moim wybryku, ale powiedziałam, że muszę wyjść i wrócę o 22. Czekał na mnie do 1.00 a ja nawet nie dałam znaku życia. Usunął mnie skąd się dało, nie odpisuje na SMSy. Nie wiem co mam robić i potrzebuje go w swoim życiu. Bez niego umrę i zginę, bez powietrza, bez ciepła zgasnę i zamarznę. On musi wrócić i nie wiem co mam zrobić. Nie mam zielonego pojęcia, jestem taka samotna teraz przez to, gdy jego nie ma. Jestem podłą, wredną suką, ja wiem, że nie zasługuje na nic i skończę jako samotna dziwaczka. Nienawidzę siebie i nic dziwnego, że tak łatwo mnie znienawidzić. Ale muszę to jakoś naprawić, odkręcić, potrzebuję go. Naprawdę bardzo bardzo mi zależy aby go odzyskać. Nie wiem co mnie z nim łączy, ale bez niego moje życie jest puste. Może jestem egoistką że tak myślę, sama nie wiem. Byłam podła ale też trzeba wziąć to pod uwagę, że jak ciągle uczelnia-praca to mam prawo czasem zniknąć by odzyskać oddech. A jak gubię sama siebie to jak mam jeszcze pamiętać, by do niego napisać? Ja w takich momentach zapominam nawet by się odezwać do mamy czy do kogokolwiek. Sama nie wiem. Umieram. Umarłam.